Mroczne Gąszczu Kołysanki - dla tych, co wciąż są głodni blasku
 
IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Prześwit Marzłoci

Go down 
AutorWiadomość
Ondyna

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 18/07/2013
Skąd : Dwór Wiosny

PisanieTemat: Prześwit Marzłoci   Sro Sie 07, 2013 6:54 pm

Ondyna wyjrzała nerwowo zza drzewa, sprawdzając czy czasem ktoś nie idzie. Bezszelestne przemykanie się nie było jej mocną stroną, ale pozbawiona wianka, w prostej, ciemnozielonej sukience z lnu nie rzucała się w oczy tak bardzo jak w swych dworskich szatach.

Miała serdecznie dość nadopiekuńczości, którą była zarzucana - połączona atencja Bluszczu, Rosy, Powoju i Opoki zaczynała nawet jej działać na nerwy. Kroplę goryczy przechyliła jej zielonousta siostra właśnie, wyjmując jej z dłoni puchar z sokiem pomarańczowym, twierdząc że zawiera jakieś śladowe ilości alkoholu i może jej zaszkodzić.

Nie spodziewała się pełnej niezdarnego uroku troski Opoki - to było tak zupełnie niepodobne do tego, co Zefir robił zazwyczaj i jak normalnie się zachowywał, że w pierwszej chwili gdy straszny Odmieniec okazał zainteresowanie odwarknęła mu coś nieuprzejmie, sądząc że próbuje ją uwodzić. Równie zaskakująca była też apodyktyczna (przynajmniej w kwestiach jej zdrowia) postawa Powoju - oczywiście, jak to on, nic nie robił wprost. Sabotował natomiast wszelkie próby opuszczenia Tarła, które nie były absolutnie konieczne.

A przecież nie mogła zwalać wszystkiego na innych. Było tyle nieuporządkowanych spraw... No i ta jedna, która spędzała jej sen z powiek.

Chciała odczarować Powój na dobre. Długo zastanawiała się, kto mógłby udzielić jej jakichś informacji. Zdecydowała się zobaczyć, co uda się jej wyciągnąć z Mrozu - w końcu był specjalistą od zmian natury. Może powie jej też jak odwrócić to, co uczynił Wodzie... A jeżeli nie zechce współpracować po dobroci, to go zmusi...Miłością. Idea kontaktów z tym dworakiem Zimy ją brzydziła, ale nie widziała innego wyjścia. Nie chciała działać oficjalnie, żeby nie zdradzać zbyt wiele Niedźwiedziowi - był złem nieznanym, nie wiedziała co będzie chciał zrobić i czy zgodzi się pomóc jej z jej planem.

Podkradając się do Marzłoci zaczęła czuć chłód mgły ścielącej się dookoła dworu. Było tak cicho...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 40
Join date : 08/08/2013

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Czw Sie 08, 2013 12:17 pm

Stary Król zmienił zasady, ale cisza pozostała. W tej ciszy nawet kroki tłumione miękkim puchem śniegu mogły nieść echo. Wyczulone zmysły Wilczycy dostrzegły gościa na długo zanim Ondyna zbliżyła się do wzgórza. Strażniczka dosłownie wyrosła za Królową Wiosny.

- Pani - Wilczyca ukłoniła się, nie spuszczając jednak wzroku z rusałki - nie powinnaś podróżować sama przez Gąszcz.
Powrót do góry Go down
Ondyna

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 18/07/2013
Skąd : Dwór Wiosny

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Czw Sie 08, 2013 12:34 pm

"YAAAAAAAAAAA!" - Mało dystyngowany wrzask otrząsnął rosę z drzew, kiedy wystraszona Ondyna dosłownie podskoczyła, chwytając się za serce. Spięta, obróciła się kroczek po kroczku w kierunku drugiej Odmianki, łapiąc oddech.

Brzuch zakłuł ją nieprzyjemnie, ostro - skuliła się z jękiem. Gestem pokazała Wilczycy, że pomoc nie jest potrzebna, wzięła kilka głębokich oddechów i opierając się o drzewo powoli się podniosła. Głos jej drżał....

-"Witaj Wilczyco... Gąszcz jest przecież bezpieczny - poza takimi, co zaskakują innych z nienacka." - westchnęła, uspokajając się już zupełnie. -"Szczególnie w moim stanie nie są wskazane takie niespodzianki" - uśmiechneła się blado. -"Jestem tu nieoficjalnie, czy możesz proszę nie informować o mojej wizycie?"
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 40
Join date : 08/08/2013

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Czw Sie 08, 2013 1:00 pm

- Dlaczego miałabym nie informować? - zmrużyła badawczo oczy, przyglądając się królowej Wiosny, szczególnie zwracając uwagę na jej sporych rozmiarów brzuch. - Dla kogo to tajemnica? - dopytywała się Wilczyca, przechylając głowę na bok, po czym wyprostowała się, chcąc zaznaczyć swoją wysoką, strażniczą pozycję na Dworze Zimy.
Powrót do góry Go down
Ondyna

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 18/07/2013
Skąd : Dwór Wiosny

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Czw Sie 08, 2013 1:18 pm

Cholera, to nie idzie tak jak powinno... Myśli spanikowane galopowały przez umysł rusałki. Jak mogłam zapomnieć o suce pilnującej Marzłoci? Z drugiej...Dziwne, wydawało sie jej, że Wilczyca była wierna jak - omen-nomen - pies Aurorze...Czemu w takim razie tu pozostała?

Odgarnęła loki z czoła i objęła brzuch dłońmi.



"Czy Wasz nowy władca także wymaga, by bezzwłocznie meldować mu o każdym odmieńcu, który przekracza granicę Marzłoci? Wiesz, że kto jak kto, ale ja nie jestem dla Was żadnym zagrożeniem. Po prostu chciałam na moment uciec od gwaru Tarła..." - uśmiechnęła się niewinnie - "...czasem dobrze jest nieco się wyciszyć, a gdzie cisza jest czystsza, niż w Marzłoci?"
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 40
Join date : 08/08/2013

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Czw Sie 08, 2013 1:24 pm

Była wierna Aurorze. Teraz jej panem był Niedźwiedź, a nie Aurora, lecz jej stanowisko na Dworze się nie zmieniło. Wciąż była odpowiedzialna za bezpieczeństwo dworzan Zimy.
- Kazać nie każe, ale wypadałoby. Zasady to zasady. Bronić Marzłoci, chronić - oświadczyła swoim warczącym głosem i pociągnęła kilka razy nosem, jakby chcąc wywęszyć drugie dno wypowiedzi Ondyny. Okrążyła ją, wciąż przyglądając się czujnie, po czym zeszła jej z drogi. - Proszę iść, królowo - kiwnęła na nią ręką, by Ondyna podążała za nią.
Dwór Marzłoci niewiele zmienił się od ostatniej wizyty Ondyny. Wszędzie wciąż panował śnieg, a przez Odmiankę Wiosny natychmiast przeszedł dreszcz. Wilczyca poprowadziła ją do stojącego przy wejściu Zszywki. Flegmatyczny służbista obdarzył Ondynę równie podejrzliwym spojrzeniem, co strażniczka.
- Eee... Imię? - zażądał, prostując się na tyle, na ile pozwalał mu garb.
Powrót do góry Go down
Ondyna

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 18/07/2013
Skąd : Dwór Wiosny

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Czw Sie 08, 2013 1:48 pm

Jasnowłosa uśmiechnęła się jeszcze raz ciepło do Wilczycy, wewnątrz jednak skręcała się z irytacji. Czemu nic raz nie mogłoby pójść jak powinno? Chyba hormony rzuciły się mi na mózg, za słabo to wszystko przemyślałam.

Dwór Zimy był...cóż, zimny. Stopy rusałki momentalnie zrobiły się lodowate, przeszedł ją dreszcz. Drugi raz wzdrygnęła się na widok dziwacznego tworu Mroza - Zszywki.

Czy coś podobnego noszę w sobie? - przemknęło jej przez myśl. Stanęła, lustrując nieregularną, szpetną twarz, grube szwy, garb, pokraczną posturę. Przypomniały się jej słowa wiktoriańskiej pisarki, tej dziwnej, która nie dawała blasku, której nie można było dotknąć "Nie wiem, co w Tobie rośnie. Ale jeśli można sądzić po Zszywce, to nie będzie to nic złego." Podeszła do Odmieńca, probując wyczytać coś - sama nie wiedziała co - w jego rysów. Szukała odpowiedzi, zupełnie zapominając o zadanym jej pytaniu.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 40
Join date : 08/08/2013

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Czw Sie 08, 2013 2:04 pm

- Pytałem o twoje imię, Ondyno - przypomniał się Zszywka, stukając nerwowo piórem po notatniku, który dzierżył w dłoni. Wpatrywał się na królową palącym, świdrującym wzrokiem, postępując z nogi na nogę. Stał tam niemal cały czas, wytrwale spisując wszystkich, którzy przychodzili do Marzłoci z wizytą, a nie było ich zbyt wielu. Cieszył się więc, gdy miał coś do roboty, ale Ondyna zdawała się nie być przytomna. Już otwierał usta, by znów coś wtrącić, kiedy zza pleców Zszywki nadszedł jego Stwórca.
Powrót do góry Go down
Mróz



Liczba postów : 39
Join date : 05/08/2013
Skąd : Marzłoć

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Czw Sie 08, 2013 2:15 pm

Mróz uniósł brew widząc rusałkę. Prędzej niż Królowej spodziewał się tutaj Ropucha lub któregoś z rycerzy Wiosny. Gąszcz płatał Odmieńcom różne figle, ale żeby tak szybko po odnalezieniu Kwiatu Paproci aż tak mamił zmysły? Wyczuwał w tym jakiś podstęp. Skłonił się delikatnie gościowi i powiedział matowym głosem.

- Patrzcie, kto też odwiedził nasze skromne progi! Królowa Ondyna zawitała w Marzłoci! Gdzie twoja świta, szlachetna pani, gdzie rycerze, siostry, gdzie jest Ropuch? Czyżbyś zgubiła drogę? - medyk uśmiechnął się kącikami ust. - Pani, przedstaw proszę Zszywce powód wizyty i wejdź, nie wypada przyjmować władczyni w progu!

To mówiąc cofnął się o pół kroku i zaprosił gestem Ondynę do głównej nawy Marzłoci. Hol lodowego pałacu lśnił tysiącem odbić. Zimne ściany emanowały obojętnym spokojem. Atmosfera tego miejsca zdawała się sama zamieniać każdy dźwięk w szept. Marzłoć otworzyła przed Królową swoje podwoje.
Powrót do góry Go down
Ondyna

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 18/07/2013
Skąd : Dwór Wiosny

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Czw Sie 08, 2013 6:35 pm

Pytanie Zszywki wyrwało ją z zamyślenia.

"Skoro znasz moje imię, to dlaczego pytasz?" - spojrzała z niezrozumieniem na odźwiernego Marzłoci. Pierwszy raz przychodziła do Dworu Zimy w ten sposób. Zazwyczaj po prostu witano ją uprzejmie i prowadzono do Króla i Królowej - to było coś zupełnie nowego. Zanim jednak pozszywany Odmieniec zdążył odpowiedzieć, usłyszała za sobą głos Mroza. Nawet nie krył drwiny! W Ondynie się zagotowało, ale przybrała obojętną minę, odwzajemniając płaski, chłodny uśmiech medyka.

"Przybyłam rozmawiać z Mrozem." - powiedziała głośno do Zszywki. Echo poniosło się po sali. Nieco wystraszona mocą odbitego dźwięku dodała ciszej, już tylko do Mroza - "Zdawało mi się uprzejmym, by nie przybywać tutaj z mym roześmianym dworem, skoro utraciłeś wsparcie swej królowej i byłego króla - mógłbyś dobitniej odczuć swą samotność, a ja nie chciałabym sprawić Ci przykrości. Z opowieści, które zasłyszałam wynika zresztą, że niekoniecznie odpowiadają Ci nasze rozrywki - i towarzystwo mego doradcy." - uśmiech rusałki był wręcz cukierkowy.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 40
Join date : 08/08/2013

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Czw Sie 08, 2013 7:01 pm

- Takie zasady - wtrąciła się Wilczyca na pytanie Ondyny, lecz gdy zobaczyła Mroza, zmierzyła go czujnym, nieufnym wzrokiem, a następnie wróciła na swoją wartę.
Zszywka przesuwał wzrok z Ondyny na Mroza i znów z Mroza na Ondynę. Naskrobał tylko coś w swoim notatniku, po czym odwrócił się na pięcie i pokuśtykał wgłąb Marzłoci, mrucząc coś do siebie pod nosem, zostawiając dwoje Odmieńców samych.
Powrót do góry Go down
Mróz



Liczba postów : 39
Join date : 05/08/2013
Skąd : Marzłoć

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Pią Sie 09, 2013 12:27 am

Mróz złożył ręce i skłonił lekko głowę, uśmiechając się odrobinę szerzej.

- Dokładnie Wilczyco. Takie zasady... nasz Dwór ma swoje zasady i się nimi kieruje. Jedną z nich jest uprzejmość, którą Wiosna złamała wynosząc z Marzłoci Katafalk, nie pytając nikogo o zgodę. Drugą jest gościnność, którą Twój śliski doradca naruszył, kiedy Śnieżynka i moja skromna osoba gościli w Tarle. - doktor zaśmiał się lekko - Gwarantuję Ci, że nie spotka Cię tutaj krzywda ani nietakt. Ale ale, czcigodna Ondyno, my wymieniamy uprzejmości, a nie zrobiliśmy ani jednego kroku. Podałbym Ci ramię, ale nie sądzę, że skorzystasz - medyk westchnął teatralnie i gestem dłoni wskazał drogę do lecznicy.

Szli powoli, Mróz pewnie, lecz Ondyna niepewnie stawiała kroki na posadzce z wypolerowanego na lustro lodu. Marzłoć była jednocześnie oszałamiająco piękna i zatrważająco obca w zimnym chłodzie ścian malowanych kwiatami szronu, w soplach lodu zwisających z sufitu i posągach wyrzeźbionych z ich odpowiedników wyrastających z podłogi, w szadzi nieśmiało podkradającej się do szyb. Przez przysłonięte bielą okna wpadało do środka niewiele światła, ale odbite od setek luster i rozszczepione na tysiącach pryzmatów ożywiało każdy element wystroju tańcem refleksów. To naprawdę mógł być Dwór Faerie, urzekający i odpychający jednocześnie...

- Dziękuję za troskę, Pani, ale bardzo dobrze radzę sobie ze swoją samotnością. Myślę za to, że Twoim dworakom przydałoby się odrobina spokoju Marzłoci. Może usłyszeliby to, co starają się zagłuszyć w gwarze Tarła? Na ten przykład Ropuch. Oddany, wierny, dobry i czuły... Zastanowiłaś się kiedyś, co pchało go do tego co zrobił Śnieżynce? Sądzę, że niejeden raz jeszcze Cię zaskoczy i przyjdzie taki czas, kiedy będziesz się go bała. Będziesz miała koszmary i budzić się będziesz w jeszcze bardziej koszmarnej rzeczywistości. Ale... nie przyszłaś tutaj chyba, aby zabawić mnie swoim towarzystwem albo podziwiać moją urodę, prawda? - to powiedziawszy otworzył drzwi do pracowni i przepuścił królową - Zapraszam.
Powrót do góry Go down
Ondyna

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 18/07/2013
Skąd : Dwór Wiosny

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Pią Sie 09, 2013 9:30 am

Puściła mimo uszu uszczypliwe słowa Mroza - chociaż niewiele brakowało, by przypomniała mu, jak bardzo doświadczyła "gościnności" i "uprzejmości" Zimy. Ale nie przyszła się kłócić, poza tym - miała w tej chwili większy problem, niż nieudolne złośliwości - śliska, zimna podłoga Marzłoci ją wybitnie irytowała - Jak można po tym chodzić dzień w dzień przez setki lat?! . Nie żeby Ondyna była fanatyczką praktyczności, ale to zakrawało na daleko posunięty masochizm. Gdzieś między kolumnami mignął jej Pierrot (a może to był Arlekin?). Dwór był zimny, odpychający, ale mimo tego - piękny. Jak Aurora... Ciekawe, co się teraz tutaj zmieni pod rządami Niedźwiedzia... Z nim też należałoby porozmawiać... pomyślała, łapiąc równowagę z trudem.

Słuchając przemówienia Mroza uśmiechnęła się pod nosem. Może i była dobra, naiwna, łagodna, etc, etc - ale cokolwiek mogli sądzić o tym inni, nie była głupia. Doskonale wiedziała, do czego zdolny jest Powój. Miała dość czasu by się mu przyjrzeć także jako Ropuchowi, niezaślepiona uczuciami. To był mężczyzna zdolny podpalić świat, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Ale ufała mu bezgranicznie, wiedząc że jej nigdy by nie skrzywdził - dowiódł tego zresztą po wielokroć.

"W Tarle można znaleźć spokój. Czy w Marzłoci da się odnaleźć radość?" - odpowiedziała, rozglądając się po pracowni. Prawie spodziewała się martwych płodów w słoikach, ale pomieszczenie było podobne do reszty Dworu - sterylne, czyste, puste - "Co do Twoich proroctw - przekonamy się." - machnęła ręką lekceważąco - "Jak na razie powodem mych koszmarów i przyczyną nieprzespanych nocy są machinacje Twoje i Twojej dawnej Pani. To oraz to, co zrobiliście z Wodą jest niewybaczalne. Ale jakkolwiek daleka bym nie była od wybaczenia - na którym z całą pewnością bardzo Ci zależy" - zadrwiła - "to jestem skłonna...zapomnieć o roli jaką w tym wszystkim pełniłeś, uznać wszystko za spisek Aurory i nie szukać sprawiedliwości." - oferowała mu gałązkę oliwną. I miała nadzieję, że ją przyjmie...
Powrót do góry Go down
Mróz



Liczba postów : 39
Join date : 05/08/2013
Skąd : Marzłoć

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Pią Sie 09, 2013 10:33 am

Doktor zamknął drzwi za Królową i podsunął jej krzesło. Z jednej z szafek wyjął dwie karafki i dwa kielichy.

- Wino czy woda, łaskawa Pani? Wybacz, że nie mogę ugościć Cię niczym więcej, to laboratorium, nie sala balowa. I tak, można tu znaleźć i radość i pasję, nie sądzisz? - powiedział z uśmiechem, szerokim gestem wskazując na aparaturę: mikroskop, retortę, statywy z probówkami, moździerz i tłuczek, stolik z narzędziami chirurgicznymi, mapy nieba, szkice anatomiczne i rysunki z niepokojąco wyglądającymi symbolami...

Z początku krążył powoli po pracowni, słuchając Ondyny z obojętną miną. Kiedy skończyła zatrzymał się i obrócił w jej kierunku.

- Ondyno. Myślę, że zaszło kilka drobnych nieporozumień. - Mróz zaczął powolutku iść w kierunku rozmówczyni - Nie było żadnych moich machinacji, była tylko moje badania i wola Królowej odnośnie tego, jak je wykorzystać. Nie protestowałem, gdy chciała użyć owoców mojej pracy w taki sposób... nie obchodziło mnie to, ale to nie ja planowałem eksperymenty dotyczące innych Odmieńców. A co do Królowej...

Mróz stanął tuż przed rusałką i spojrzał jej w oczy z bliska. Bardzo bliska.

- Nie waż się mówić o mówić o niej złego słowa. Była najlepszą władczynią, jaką widział Matecznik.. Była okrutna i nieludzka, uczyniła wiele zła, ale w swój pokręcony sposób... była dobrą osobą, na tyle na ile to możliwe dla Faerie - medyk powiedział na jednym oddechu, powoli cedząc słowa przez zęby, a kiedy skończył, wypuścił powoli powietrze z płuc i podszedł do stołu, który sprawiał wrażenie jakby równie często służył jako biurko, stół operacyjny i sekcyjny. Usiadł na nim i złożył ręce na piersiach. Po chwili ciszy podjął, ale jego głos był cichszy, jakby zmęczony.

- Masz rację, dobra Królowo. Nie szukam przebaczenia. Jest ono rzeczą zbyt... subiektywną, powiedziałbym. Ale chcę w jakiś sposób się odkupić, uczynić zadość tym, których skrzywdziłem. Nie spodziewam się, żeby było to łatwe, czy wręcz możliwe, ale jeśli... - zawiesił głos, i spojrzał w bok, szukając odpowiedniego słowa - ...ale uważam, że warto spróbować. Mam na to dużo czasu.
Powrót do góry Go down
Ondyna

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 18/07/2013
Skąd : Dwór Wiosny

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Wto Sie 20, 2013 5:55 pm

Odmianka odruchowo cofnęła się nieco, patrząc w twarz Mrozu z bliska. Zbyt bliska. Przerażająca w nim nie była jego bladość, odmrożenia, sine żyły... Przerażająca była obojętność. Medyczne, metodyczne, dokładne, skrupulatne rozcinanie innych, ich ciał, serc i umysłów na drobne fragmenty, z których mógłby poskładać całość odpowiadającą jego celom.

Ta zasłona na sekundę opadła, gdy mówił o Aurorze.

Ondynie przemknęło przez myśl jakieś niedorzeczne pytanie o to, czy Mróz zdolny był do miłości... Uśmiechnęła się, gdy doktor odwrócił się do niej na moment plecami, nie mogąc powstrzymać delikatnego wygięcia ust. Podeszła lekkim krokiem do doktora, z wahaniem, niespiesznie - i z taką samą ostrożnością położyła dłoń na jego założonych ramionach.

Zatem zrób to. Pomóż mi.
Powrót do góry Go down
Mróz



Liczba postów : 39
Join date : 05/08/2013
Skąd : Marzłoć

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Sro Sie 21, 2013 4:39 pm

Twarz Mroza wyrażała czyste zdziwienie. Coś przemknęło mu przez głowę. Myśl o tym, że Ondyna może być kimś innym niż tylko władczynią Wiosny. Że może być kimś, o kogo mógłby się zatroszczyć, zbliżyć się i... 

Potrząsnął głową, odpychając od siebie natrętne myśli. Delikatnie, ale stanowczo zdjął dłoń Ondyny. 

- Królowo - powiedział chłodno - Jeśli chcesz czegokolwiek ode mnie, mogę ci pomóc. Najpierw musimy jednak ustalić pewne reguły. Po pierwsze, bez żadnych sztuczek. Jeśli cokolwiek spróbujesz... powiedzmy, że potrafię być złośliwy.

Doktor odszedł w kąt pomieszczenia. Ondyna widziała, że oparł twarz na dłoni i zamarł na chwilę. Potem odwrócił się gwałtownie. 

- Po drugie, wymagam posłuszeństwa. Musisz założyć, że wiem co robię bez względu na to, czego od ciebie wymagam. Jeśli każę Ci połknąć rycynę, zrób to. Najwyraźniej jest ku temu jakiś powód. Nie muszę tego tłumaczyć. 

Wyczulone ucho wyłowiłoby delikatne drżenie w jego głosie. Mężczyzna odchrząknął, po czym powiedział sucho. 

- Słucham cię. Czego ode mnie oczekujesz?
Powrót do góry Go down
Ondyna

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 18/07/2013
Skąd : Dwór Wiosny

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Czw Sie 22, 2013 7:06 pm

Odmianka była zaskoczona reakcją doktora. Zdziwienie rozszerzyło błękitne oczy, brwi ściągnęły się lekko w wyrazie niezrozumienia.

Przyszłam tu sama. Bezbronna. Rozmawiać z Tobą uczciwie. Nie wietrz podstępów tam, gdzie ich nie ma.

Westchnęła ciężko, wypuściła powietrze i popatrzyła na niego z jakąś łagodnością.

Zgadzam się na Twoje warunki. Zaufam Ci - choć nie powinnam. A Ty pomóż mi przywrócić Powój i Wodę Matecznikowi.
Powrót do góry Go down
Mróz



Liczba postów : 39
Join date : 05/08/2013
Skąd : Marzłoć

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Czw Sie 22, 2013 8:09 pm

Mróz wysłuchał Ondyny, po czym wybuchnął gromkim śmiechem. Kiedy otarł łzy radości, popatrzył na Ondynę mając na twarzy najpaskudniejszy ze swoich uśmiechów. 

- Przywrócić Matecznikowi Powój i Wodę? Przednie, doprawdy, przednie! Naprawdę mówisz o złych machinacjach Królowej, kiedy chcesz robić dokładnie takie same rzeczy jak ona? Och, mocy Arkadii, ocal mnie przed władzą, bo pozbawia ona rozumu i zaślepia swoje ofiary! - Mróz podszedł do tablicy korkowej, od której odpiął jedną z kartek z symbolami i szukać czegoś w biblioteczce - Naprawdę przednie, dobra Ondyno. Jeśli to jest droga, którą chcesz podążać to mogę zostać twoim pomocnikiem. Nie wiem tylko, czy twoi poddani będą tak zadowoleni z twoich decyzji jak ty sama.

W końcu odnalazł poszukiwany manuskrypt. Był to notes w skórzanych okładkach, związanych rzemieniem. Zapisany był ręcznie, równym pismem, z wieloma dopiskami na marginesach, komentarzami, szkicami i rysunkami. 

- Tutaj jest to, czego szukasz, Szlachetna Pani. To są zapiski z badań nad procesem zamrożenia Wody. W zasadzie przy pomocy tego rytuału można dokonać niemalże dowolnych zmian ciała odmieńca. Mógłbym zamienić Lód z powrotem w Wodę. Tylko czy jesteś pewna, że Ropuch chce być Powojem, a Lód Wodą? Jesteś pewna, że to jest to, czego od ciebie oczekują i że chcą dzięki tobie trafić na ten właśnie stół?  

Następnie podszedł do przeszklonej szafki, w której stało mnóstwo buteleczek, fiolek i słoiczków zawierających kolorowe płyny, mazie i proszki, barwnych kamieni. Przejrzał zawartość, wybrał spośród nich kilka, po czym na kartce wyjętej z kieszeni kitla zapisał kilka słów. 

- Oczekujesz ode mnie, żebym uczynił cię Aurorą. Jesteś pewna, że tego właśnie pragniesz? - kiedy mówił te słowa, sarkazm zniknął z jego głosu. Zastąpiła go gorycz.
Powrót do góry Go down
Ondyna

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 18/07/2013
Skąd : Dwór Wiosny

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Czw Sie 22, 2013 8:55 pm

Patrzyła na niego, słuchała, czując narastającą złość. Była bliska wybuchu - i gorycz malująca się na twarzy Mrozu w końcu przechyliła czarę.

Powietrze zaczęło elektryzować się na końcówkach kręconych włosów, jak w trakcie wiosennej burzy, drobne pięści zacisnęły się, policzki pokrył rumieniec. W dwóch szybkich krokach znalazła się przy Mrozie, jej delikatna twarz wykrzywiona w grymasie gniewu znalazła się tuż przed jego bladym obliczem, błyszczące wściekłością oczy wpatrywały się w jego.

Jak śmiesz!? - szepnęła wściekle, owiewając Doktora zapachem poziomek. - Przychodzę do Ciebie z troską o mych poddanych, chcąc zaleczyć rany, które im zadałeś Ty i przeklęte Fae, a Ty jeszcze śmiesz mnie obrażać w ten sposób?!

Oczy Ondyny zaszkliły się, odwróciła się plecami do Odmieńca, oddychając szybko, ewidentnie próbując powstrzymać łzy. Kiedy przemówiła, jej głos się łamał.

Chyba naprawdę  jesteś bez serca - i dlatego nie rozumiesz, że można działać z innych pobudek niż te, które poruszają Tobą czy Aurorą...

Umilkła nagle.

Kiedy zaczęła znów mówić jej głos brzmiał zupełnie inaczej. Był...zimny.

A może to właśnie tego byś chciał? Kolejnej Zimy, kolejnej Fae? Może po prostu pragniesz kogoś, kto weźmie odpowiedzialność za koszmary, które tworzysz, żebyś Ty mógł spać w nocy. Czy tego byś właśnie chciał, Mrozie...?

Ostatnie zdanie wypowiedziane było tonem, który przyprawiał o ciarki. Pobrzmiewały w nim nuty, które zupełnie nie kojarzyły się z wiosną - raczej ze śnieżną pustynią. Doktorowi przez moment zdało się nawet, że złotoblond włosy Ondyny nabierają chłodnej barwy, a sukienka zdała się przez moment błękitna, nie zielona. Mrugnął, wrażenie zniknęło, to musiała być gra świateł Marzłoci.

Kiedy rusałka odwróciła się do niego, na drobnej twarzy malował się tylko ból. Wyglądała tak bardzo nie na miejscu - zziębnięta, zmęczona, barwna wśród wyniosłej bieli.

Nie chcę robić nic przeciwko ani wbrew woli Powoju ani Wody. Nie porwę ich we śnie, nie zaczaruję by zmusić do bycia tym, kim uważam, że chcą być. Nie jestem Aurorą. Ale dam im więcej możliwości odnalezienia tego, czego pragną. Jedyne, czego chcę, by byli szczęśliwi na Dworze Wiosny - i jak widzisz, przychodzę pertraktować z wrogiem w zamian za dobrobyt mych...poddanych. - zakończyła nieco kulawo, to słowo nie pasowało jej do Powoju.
Powrót do góry Go down
Mróz



Liczba postów : 39
Join date : 05/08/2013
Skąd : Marzłoć

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Pią Sie 23, 2013 12:53 am

Doktor słuchał tyrady Ondyny, niemal cały czas zachowując stoicki spokój. Wydawało się wręcz, że nie oddychał. Odpowiedział jej tonem tak obojętnym, że aż wydawał się być szyderstwem.

- Drażliwa Królowo wybacz, jeśli moje słowa cię uraziły, moim zadaniem jako naukowca jest dążenie do prawdy. Prawda, jak mówią, boli. Jeśli to co mówię jest dla ciebie ciężkie do przyjęcia, nie mogę na to nic poradzić.

Odwrócił się, jednak zanim to zrobił rusałka mogła dostrzec na jego twarzy delikatny uśmiech uśmiech. 

- Obie jesteście bardzo do siebie podobne, Dobra Królowo, jak bardzo by cię to nie brzydziło. Jeśli posługujesz się tymi samymi metodami to nie są ważne wymówki, lub jak to ładnie nazywają, motywacje. Obie jesteście królowymi sięgającymi mrocznych sposobów, by osiągnąć swoje cele... Aurora też dbała o to, by jej dworzanie byli szczęśliwi i by zachować ich przy sobie. Ona również pozbyła się swojego męża, prawowitego władcy, by rządzić lepiej. Gdzie widzisz różnicę? Ach, przepraszam. Aurora rządziła Matecznikiem przed przybyciem Niedźwiedzia, zatem nie była uzurpatorką.

Kolejny raz podszedł do korkowej tablicy, czytając coś ze starych notatek. Cały czas zwrócony plecami zwrócił się do Wiosny. 

- O nie, Zraniona Królowo, ja nie jestem bez serca. Mogę cię zapewnić, widziałem je na własne oczy i dobrze wiem, że wróciło na swoje miejsce. - w tym momencie zawiesił głos na chwilę - To ty nie jesteś w stanie zrozumieć, jakie pobudki kierują człowiekiem takim jak ja. Jest między nami zasadnicza różnica. Ty miałaś szczęście wyjść z Arkadii tą samą osobą, która tam weszła, jedyne co dostałaś to bagaż ciężkich doświadczeń. Ja nie miałem tego szczęścia. Moje sny i moje koszmary są innej natury niż twoje. Pojawiają się w nich Faerie, ale w inny sposób niż w twoich, bo wiem o nich dużo więcej niż ty i wiem do czego mogą być zdolni.

Spojrzał Ondynie głęboko w oczy, po czym zaśmiał się cicho. Uśmiech chochlika powrócił na jego twarz na krótką chwilę. 

- Nie obchodzi mnie, kto rządzi Zimą i Matecznikiem, Potężna Królowo. Ważne jest, żeby Matecznik trwał - dopóki odpowiednie osoby są na odpowiednich miejscach jestem spokojny i znajdę sobie miejsce. Królowa była równie dobra jak Niedźwiedź. Gwarantowała Marzłoci bezpieczeństwo i istnienie. Mogłem zostać władcą, ale tego nie chciałem, bo pod moimi rządami Marzłoć zostałaby zniszczona. Dlatego właśnie przywróciłem Starego Króla, oby panował długo. 

Skierował swoje kroki do stołu laboratoryjnego, cały czas mówiąc. Kiedy dotarł do niego, wyjął z kieszeni kartkę i zaczął coś pisać. Wydawał się być bardziej zaangażowany notatkami niż rozmową, ale nie przerywał mówić ani na chwilę. 

- Jeśli zaś chcesz wiedzieć, Ciekawska Królowo, czego bym chciał, to powiem ci, że nikt nie musi brać odpowiedzialności za moje czyny. Wiem o wszystkim co robiłem i znam ofiary tych, którzy dzięki mnie poczuli się szczęśliwsi. Dam sobie rękę uciąć, że w moim cieniu chowa się wielu złoczyńców o których nawet byś nie pomyślała. Miło jest być Strachem-Na-Odmieńców, kiedy blisko nas można znaleźć prawdziwe  zło... Co do mnie, to jestem pusty. Absolutnie pusty.  

- Nie obchodzi mnie, jak to sobie tłumaczysz, ty tak samo nie zwracasz uwagi na moje słowa. To zaszczyt móc być nazwanym wrogiem Dworu Wiosny, wszak byle kogo nie zaszczycisz takim mianem, chociaż uważam, że na wyrost... Jeśli przyprowadzisz do mnie Powoja, nie stanie mu się krzywda, ale zanim to zrobisz, proszę, oto lista. Tych rzeczy będę potrzebował, aby spełnić twoje życzenie. Musisz wybaczyć mi, że składam to na twoje barki, ale wolę by Ropuch trafił w moje ręce zanim ja trafię w jego...


Mróz podał Ondynie złożoną na pół kartkę.
Powrót do góry Go down
Ondyna

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 18/07/2013
Skąd : Dwór Wiosny

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Pią Sie 23, 2013 10:14 pm

Rezygnowana nieco Ondyna przysiadła na krawędzi biurka, odchyliła się na wyprostowanych ramionach i przyglądała Mrozowi.

Słuchała go, świdrując wzrokiem, obserwując uważnie każdą delikatną zmianę w wyrazie jego twarzy, postawie, tonie głosu, starając się rozgryźć ten kawałek lodu, który stał przed nią i drwił.

Kiedy skończył wreszcie mówić - a zdawało się, że przemowa trwała wieki - spojrzała na wyciągniętą w jej kierunku kartkę, potem na doktora.

Naprawdę uważasz, że wciąż jesteś naukowcem, a nie już oprawcą, Mrozie?  Skoro, jak mówisz, intencje nie są ważne, to oceniające efekty Twej pracy możnaby sądzić, że jesteś jednak tylko okrutnikiem, który przyjemność znajduje nie w medycynie, niosącej innym ulgę, ale w torturach, w krzywdzie.

Westchnęła, zerkając na sufit.

Prawda być może boli - ale również bolą niesłuszne oskarżenia. Serca, doktorze, nie wystarczy mieć. Trzeba nim jeszcze czuć. Pamiętasz, jak to jest?

Zamilkła na moment. Wyciągnęła dłoń po kartkę, zawahała się przez sekundę i przyjęła świstek.

Nazywam Cię wrogiem, bo skrzywdziłeś mnie i moich. Pomóż mi, a będziesz mi sprzymierzeńcem. Jeżeli zaś pozwolisz mi się zrozumieć, może kiedyś będziesz przyjacielem.

Uśmiechnęła się ciepło, szczerze, uczciwie.

Lód prościej roztopić, niż rozbić.

Co to? - zapytała, marszcząc brwi. Ciężko jej było odczytać równe, monotonne pismo Odmieńca.
Powrót do góry Go down
Mróz



Liczba postów : 39
Join date : 05/08/2013
Skąd : Marzłoć

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Pią Sie 23, 2013 10:50 pm

Mróz popatrzył na burzę emocji stojącą przed nim. 

- Nie. Nie pamiętam. Zostawiłem to w Arkadii. - odparł sucho - Ale  jeśli chcesz uważać mnie za zwykłego sadystę, czerpiącego przyjemność ze znęcania się nad innymi, dam ci coś do przemyślenia. Dlaczego, o Szlachetna Pani, przysiągłem twojej miłosiernej siostrze, że nie przemienię człowieka w odmieńca dopóki ona nie wyrazi na to zgody? Poza tym, pomijasz efekt, który spoczywa bezpiecznie w mojej biblioteczce. Zdrowie wiedzy! 

To powiedziawszy wypił łyk z kielicha, który zostawił przy stole - jak się wydawało - dawno temu i uśmiechnął się ciepło. Ten grymas wydawał się na jego twarzy być swoją własną karykaturą. 

- Twoich? Masz na myśli Wodę? Wtedy, za sprawą decyzji Zefira nie była już "twoja". Nie wchodzę w ocenę postępowania władcy Tarła, ale taki jest suchy fakt. Z resztą to nieważne. Idąc tą logiką mogę nazywać ciebie i twoich wrogami, bo okradli mój dwór, nie wspominając o kilku innych... nieprzyjemnościach, na które nas skazali. Z resztą to też nie jest ważne. Nie zależy mi na przyjaźni, sojuszu czy wrogości. Wasze uczucia są tak chwiejne, że wczorajszy przyjaciel jest jutrzejszym wrogiem. 

-To jest lista składników. Przygotowanie rytuału którego żądasz wymaga kilku eliksirów, a ja nie posiadam wszystkich składników. Rosa zapewne będzie w stanie powiedzieć ci więcej o tych rzeczach. Nie ma tam nic nadzwyczajnego, ale niektóre z roślin rosną w pobliżu Tarła albo w jeziorze, a w tej chwili nie mam ochoty się tam zbliżać. Doświadczyłem już, że słowo władcy Wiosny niekoniecznie ma wpływ na dworzan. Nie martw się, nie zrzucam na ciebie całej pracy, pozyskam wszystko co będę w stanie.
Powrót do góry Go down
Ondyna

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 18/07/2013
Skąd : Dwór Wiosny

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Pią Sie 23, 2013 11:12 pm

Rusałka westchnęła po raz kolejny i pokręciła głową.

Ty nadal uważasz, że to podstęp - że zza mojej wyciągniętej dłoni wyskoczy potwór, który ogryzie Ci głowę.

Zeskoczyła lekko ze stołu.

Wrócę, gdy będę miała wszystko.

Podeszła na moment do doktora i kładąc mu rękę na policzku, spojrzała mu głęboko w oczy, jakby czegoś szukając. Uśmiechnęła się enigmatycznie i bez słowa wyszła.
Powrót do góry Go down
Mróz



Liczba postów : 39
Join date : 05/08/2013
Skąd : Marzłoć

PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   Pią Sie 23, 2013 11:40 pm

- Przecież masz takie potwory na swoich usługach, Dobra Ondyno... - powiedział Mróz, gdy drzwi się zamykały. 

Potem westchnął i wrócił do pracy. Przejrzał już wyjęte dokumenty, przepisał kilka zdań, zabrał kilka kartek, sakwę i mały sierp, po czym opuścił Marzłoć.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Prześwit Marzłoci   

Powrót do góry Go down
 
Prześwit Marzłoci
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Matecznik :: Prześwity :: Dwór Zimy - Marzłoć-
Skocz do: